czwartek, 27 sierpnia 2015

Prolog

Spojrzałam w niebo, stąd nie ma ucieczki. Nie mogę uwierzyć, że mogłam się wplątać w takie tarapaty. Teraz już nie zawrócę, nie dam rady, bo ON mnie goni. W strachu o własne życie przyśpieszam i zakręcam za kolejne drzewo. Może go zgubiłam? Nie, słyszę jego kroki i zerkając przez ramię widzę płomień pochodni. Powinnam siedzieć na tyłku i czekać z resztą grupy na plaży, a nie biegać po bezludnej wyspie z zabójcą na ogonie... I co ja narobiłam? Odwracam się by spojrzeć na mojego prześladowce, wciąż biegnąc, gdy nagle uderzam w drzewo.
To już jest koniec.

---------------------------------------------------------------------------------


Hej, drodzy czytelnicy! Wiem, że prolog jest stanowczo za krótki i źle napisany, ale to dopiero początek mojej przygody z tą opowieścią. Na pewno kolejne rozdziały będą o wiele dłuższe, dlatego nie zniechęcaj się w czekaniu na nie. Pozostaw swój komentarz pod spodem, jeśli masz jakieś cenne uwagi dotyczące prologu. :)